wtorek, 2 kwietnia 2013

Zima trzyma!

Wiosny jak nie ma tak nie ma! Od ponad 3 tygodni nie było doby bez mrozu i śniegu! A na jutro są zapowiadane (przynajmniej u nas) znowu spore opady śniegu! Ma go spaść ok. 14cm! Ma spaść: noc środa/czwartek - 4,06cm, czwartek - 7,34cm, noc czwartek/piątek - 1,68cm śniegu. Część się stopi, gdyż temperatury będą - nocami -1/-2, w dzień +2/+3 stopnie.
Wiosna się zacznie we wtorek, 9-go kwietnia, gdy temperatura przekroczy +10 stopni w dzień, a temperatury dodatnie będą także w nocy. Z tym, że nie będzie to się działo stopniowo tylko nagle - w poniedziałek, 8-go będzie jeszcze max 3-4 stopnie a nocą jeszcze mróz. No, ale w końcu KIEDYŚ MUSI przyjść ciepło!

OBY DO WIOSNY!

poniedziałek, 1 kwietnia 2013

Mecz Pogoń–Lech (0:2)

Dzisiaj Pogoń Szczecin przegrała z Lechem Poznań 0:2. Mecz ma swoją ciekawą historię. DOKŁADNIE 8 lat temu - 1.04.2005 roku grali ze sobą na tym samym boisku i ok. godz. 21:30 mecz został przerwany, gdyż podano informację o śmierci Jana Pawła II i mecz przerwano z wynikiem 1:0 dla... Pogoni!
Okazało się jednak to nieprawdą, gdyż JPII zmarł dzień później - 2 kwietnia. Mecz rozegrano powtórnie 27.04 i zakończył się wynikiem 1:1.

sobota, 23 marca 2013

WIOSNA = ZIMA

Co się dzieje, co się dzieje! Zima nie odpuszcza. Jednak trzeba przyznać, że styczeń i luty zbyt zimowe nie były! W lutym pozwoliłem sobie nawet na kilka dni nie ogrzewania mieszkania (z powodu wyjazdu) i wcale tak zimno nie było jak wróciliśmy!
Ostatnio mam cały czas dyżur zimowy – 5 nocy spałem z przerwami lub pomiędzy 22-4. A wiosny za bardzo nie widać! Według najnowszych prognoz na razie mamy wiosnę w fazie BETA. Faza ALFA będzie dopiero po niedzieli a FINALNA – po Wielkanocy! Jednak nadal nie spodziewajmy się jakiejś SUPER-WIOSNY. Do 15 kwietnia będzie ona raczej... umiarkowana. Temperatury rzadko będą przekraczać 10 stopni!

sobota, 16 lutego 2013

W domku…

image

Oto historia lokalizacji z dnia dzisiejszego! Chwalić raczej nie ma się czym. Z wyjątkiem pchania samochodu sąsiadki, bo zaniemógł jej samochód (akumulator) nic się dzisiaj wielkiego nie wydarzyło… no, może sprzątnięcie kuchni, bo jutro żonka wraca z prosektorium…sanatorium!

wtorek, 12 lutego 2013

Kołobrzeg

Ostatnio spędziłem dwa dni w Kołobrzegu. Bywałem tam od czasu do czasu jednak zwykle jeździ się tam… nad morze! Nie dziwcie się, że to napisałem, gdyż tym razem “udało” mi się zwiedzić centrum miasta, w którym to nie byłem kupę lat! Zawsze jedzie się gdzieś przy promenadzie i nad morze.
Muszę przyznać, że miasto wywarło na mnie duże wrażenie – zadbane, odnowione z niekonwencjonalnymi kamieniczkami w centrum.
Według mnie te kamienice to majstersztyk!

Zabytków w Kołobrzegu mało (wojna) ale te co są są dość… spektakularne. Katedrę wszyscy znają ale Urząd Stanu cywilnego już mniej.
P2020080
Na koniec trochę inne zestawienie, które mi się kojarzy z… komunizmem jako, że jest to budynek z tamtych czasów i jego postawienie jest postrzegane jako spory błąd architektoniczny.
PAskudne zestawienie! Niestety...

Nie mógłbym zakończyć wpisu bez choć jednego zdjęcia naszego Bałtyku! Niżej – w nietypowym krajobrazie po burzy piaskowej.
Jeden dzień silnego wiatru!

Pozdrawiam czytających i zapraszam do Kołobrzegu – największego miasta nad Bałtykiem od Gdyni do Świnoujścia!

sobota, 26 stycznia 2013

Zima jest (czasami) piękna!

Mgła w nocy, -11 stopni, oszronione drzewa - jest cudownie - niczym ze znanego opowiadania o Bieszczadach ()
Wygląda mniej więcej tak, jak tydzień temu w Karpaczu i z tamta załączam zdjątko.

środa, 9 stycznia 2013

Choróbsko!

Też uległem... naturze. Tym małym parszywym wirusom! Męczą mnie już ze 3 tygodnie lecz ostatnio mój organizm musiał podwoić obronę, gdyż pierwszy raz od chyba z 10 lat z górką przypętała mi się gorączka!
Więc jednak musiałem odwiedzić rodzinnego lekarza o którego ostatni raz byłem w lutym 2008 roku. Nie pomogło nawet szczepienie grypowe.
Po zbadaniu konieczny okazał się antybiotyk, który też ostani raz brałem chyba w poprzednim wieku. No cóż, starość nie radość!
Jednak na koniec dobrego to to, że mam 7-dniowe zwolnienie i 22 dni urlopu... do wykorzystania.

poniedziałek, 31 grudnia 2012

Już Sylwestruję!

No i Sylwester rozpoczęty! Już wczoraj! Wcześnie ale jak świętować to... świętować! Wczoraj jednak skończyło się tylko na piweczku, zakupach, omawianiu i przygotowaniu.
To tak dzisiaj krótko.

środa, 26 grudnia 2012

Brak śniadania!

W czasie pracy przyjeżdżam do domu na śniadanko. Drzwi zamknięte. Próbuję się dostać - nie idzie. zaglądam przez jakieś okno (czy drzwi?) - a tam moja żona się krząta wokół kupy ludzi siedzących przy dużym stole. Jest jakaś konferencja biznesowa. Zrezygnowany wycofałem się do samochodu, przewracam w torbie - znalazłem kłódkę. Głodny postanowiłem ją zjeść. Ugryzłem i ułamał mi się ząb. Jedynka! Tragedia! .... i się obudziłem we własnym łóżku...

środa, 19 grudnia 2012

To takie proste!

Michał robił etykiety dla jednej z firm. Etykiety maiły mieć określony ściśle rozmiar.
Firma zleciła druk tych etykiet do... Indii (tanio!)
Firma z Indii notorycznie przysyłała je powrotem, że "nie trzymają rozmiaru".
W końcu problem spowrotem trafił do Michała. Sprawdził - wszystko było prawidłowo.
W końcu odpisał do Indii - sprawdź, czy podczas wydruku nie masz zaznaczonej opcji "dopasuj do strony" ("Fit to page")... MIAŁ!

Przypomina mi się moja historia z dawnych czasów, gdy kolega do mnie zadzwonił, że mu się komp nie uruchamia. Jechałem 40(x2) kilometrów by... wyjąć dyskietkę z napędu! Ale stówkę za dojazd dał.
TU: dla wyjaśnienia - kiedyś komputery najpierw szukały systemu w stacji dyskietek - gdy BYŁA PUSTA (bez dyskietki) - na dysku twardym. Przy włożonej pustej dyskietce rozruch się zatrzymywał.

Pozdrowienia dla Michała!

poniedziałek, 17 grudnia 2012

Śmierć Bigosa

Wczoraj wieczorem odszedł z tego świata nasz wieloletni przyjaciel pies Bigos. Był z nami 15,5 lat więc wg "człowieczego" wieku miał 84 lata. Mógł z nami jeszcze trochę pobyć ale strasznie się w ostatnich dniach męczył a najgorsza była tzw. "rzucawka" czyli padaczka. Prawie kompletny brak wzroku, słuchu, brak orientacji, brak kontroli nad potrzebami fizjologicznymi. Do tego nie potrafił trafić do swojej miski z jedzeniem, piciem i na dodatek prawie nic już nie jadł.
Stwierdziliśmy, że nie może się tak dłużej męczyć, a patrzenie na taki stan sprawiało nam wiele przykrości. Ponieważ dla zwierząt eutanazja nie jest jeszcze zakazana zdecydowaliśmy się z niej skorzystać i to w niedzielę wieczorem.

Na zawsze zostanie w naszej pamięci.



niedziela, 9 grudnia 2012

Czas świąt

Dostałem dzisiaj rano od kolegi maila, który jest łańcuszkiem nt. świąt. Choć jestem przeciwnikiem tego typu maili a szczególnie właśnie od tego kolegi bym się takiego nie spodziewał, ale dużo w nim prawdy!

Cyt (fragmenty), w nawiaskach moje dopiski:

"Idą Święta, a to oznacza że…

Najpierw trzeba kupić prezenty. Oznacza to, że będę latał po sklepach, przepychał się przez spoconych ludzi z obłędem w oczach, żeby wydać mnóstwo kasy na jakieś pierdoły.

Potem śledzik w pracy z ludźmi, których gęby są mi nienawistne, i patrzenie na męki szefa, który {fałszywie} życzy nam "dużo pieniędzy", choć wszyscy wiedzą, że dopiero wtedy byłby szczęśliwy, gdybym pracował za miskę zupy z brukwi przykuty łańcuchem {do biurka}. Krwiopijca jeden. Potem wszyscy się nawalą jak szpaki(...)"

No i chyba mnie to czeka w tym roku.
To tylko niewielki fragment całego tekstu - ja od siebie dodam, że czeka jeszcze wielkie sprzątanie "chałupy", by później każdy mile spędził czas w swoim pokoju, przy komputerze i telewizorze w czystym domu.

sobota, 8 grudnia 2012

Układanie "asfaltu" w -5

- Panie, jest -5! Czy w takiej temperaturze można układać "asfalt"?
- Można.
- Za komunizmu nie było można!
- Ale teraz można.
- Dlaczego? Chce mi Pan powiedzieć, że wtedy byli niekompetentni!?
- Nie, wtedy nie było tak dobrych asfaltów.
- Jak to?
- Wtedy asfalty się spalały w temperaturze powyżej 160 stopni. Teraz można grzać do 200 stopni. "Normalnie", w temperaturze powietrza +20 grzeje się do 160 stopni - teraz grzejemy pow. 180 st. Zresztą, dla człowieka, który ma temperaturę ciała ok. 37 stopni temp. -5 st. a +20 jest duża różnicą, ale dla temperatury +180 stopni taka różnica ma dużo mniejsze znaczenie.
- No, faktycznie. Przekonał mnie Pan. Ale w Niemczech w mrozie się układa "asfaltów".
- Niech mi Pan wierzy - też się układa. Po prostu Pan nie widział, bo to dużo rzadszy przypadek, niż w środku lata.

PS. Fachowo "asfalt" nazywa się masa bitumiczna. Jest to mieszanka kruszyw, w której asfaltu jest ok. 6% wagowo.

piątek, 7 grudnia 2012

Dyżur zimowy

Moja firma zajmuje się zimowym utrzymaniem dróg. więc pracując w "tym pionie" mam dyżury zimowe. Polega to na "byciu dostępnym" 24 godz/dobę i uruchamianie akcji zima kiedy potrzeba. Cały "pic" w tym, że godzina nie gra roli. w ciągu ostatnich 36 godzin (tyle mam już dyżur) były wezwania:
6.12 - 4:00, 14:00, 17:30 i dzisiaj 3:30...

Nie jest lekko...

sobota, 1 grudnia 2012

Ile mamy wiedzy?

Dzisiaj w pracy wdałem się w dyskusję z Kepolem (moim kolegą).
- Czy wiesz, że w średniowieczu przeciętny człowiek miał mniejszą wiedzę niż w jednym wydaniu dzisiejszej gazety?!
No tak, to możliwe! I tak sobie to przemyślałem i stwierdziłem, że dzisiaj przeciętny robotnik ma dużo większą wiedzę niż średniowieczny arystokrata! Wystarczy, że umie się posługiwać np. wiertarką elektryczną!
No bo co wówczas zaprzątało umysł hrabiego? Jak wsiąść na konia, jak się "kieruje" koniem, jak się zakłada uprząż (nie każdy pewno). Znał pewno nazwy kilku warzyw, drzew i krzewów. Ze zwierząt to tylko te, na które polował. No i jak zmusić chłopa do pracy!
Prawdopodobnie wsiadając do samochodu, przekręcając kluczyk i jadąc posiadam większą wiedzę niż wtedy ludzie przyswajali sobie przez całe życie!

piątek, 30 listopada 2012

Piąteczek!

Piąteczek popołudnie. Najpiękniejsza pora tygodnia! Pifko, TV i w "te kulki"!
Też tak macie?
A tak swoją drogą (opinia po kilku godzinach) to moje życie jest do bani! Pijąc pifko, oglądam bzdury w internecie, także we włączonym w tle telewizorze. Piszę bzdury w komentarzach na różnych stronach internetowych i... na tym blogu!
Czy to jest normalne?!

poniedziałek, 26 listopada 2012

Jakimi drogami jeździć?

Ostatnio sporo jeżdżę. I tak wypadło w przybliżeniu, że 1/3 trasy to drogi powiatowe, 1/3 - wojewódzkie, 1/3 - krajowe.

1. Drogi powiatowe zostawiam (prawie) bez komentarza - są ogólnie zniszczone, fatalnie oznakowane, wąskie. Traktor czy rowerzysta nie są na nich rzadkością. Czasami nawet w niepewnym stanie. Więc nadają się jedynie jako końcowy dojazd lub ewentualnie jakiś niewielki skrót.

i trochę nie po kolei...

2. Drogi krajowe (2-cyfrowe) (zwykłe, nie typu A czy S) duży ruch szczególnie "TIR-ów" i innych tego typu "zawalidróg", bezsensowne ograniczenia prędkości jak np. przed skanalizowanymi skrzyżowaniami, bezsensowne wysepki poza miejscowościami, fotoradary co 10km, szczególny nacisk kontroli policyjnych i ITD. Jedyną zaletą takich dróg jest ich szerokość - min 7m (mniejsze występują tylko sporadycznie).
Jazda po nich grozi serią mandatów.

i

3. Drogi wojewódzkie (3-cyfrowe) - brak (prawie) fotoradarów, brak bzdurnych ograniczeń prędkości - tylko tablice miejscowości i koniec! Inne ograniczenia występują rzadko i raczej na krótkich odcinkach. W ostatnich latach stan tych dróg znacznie się poprawił aczkolwiek - niestety- wiele jest jeszcze do zrobienia.

Coraz częściej dochodzę do wniosku, że obecnie najlepiej jest jeździć właśnie drogami wojewódzkimi!


piątek, 23 listopada 2012

In Vitro

Ostatnio sporo głosów (np. ze Szczecina) odnoście sztucznego zapłodnienia "in vitro". Choć jestem katolikiem to uważam, że stanowisko kościoła w tym temacie jest całkowicie błędne!
Cały czas kościół mnie uczył, że głównym celem każdego związku małżeńskiego jest prokreacja (czyli posiadanie dzieci). Stosunek seksualny inny niż w celu prokreacji jest grzechem! więc dlaczego nie można pomóc małżeństwom, które nie mają szans na dziecko "w tym trybie"?!
Maryja była w ciąży na skutek Niepokalanego Poczęcia. Czym ono jest? Czyż - posiłkując się współczesną wiedzą - nie było to właśnie zapłodnienie "in vitro"?! Bo Niepokalane Poczęcie MUSIAŁO polegać na umieszczeniu zapłodnionego jajeczka w macicy Maryji! Czyż nie?!

niedziela, 18 listopada 2012

O plikach w chmurze

Dzisiaj sobie tak trochę poczytałem o przechowywaniu plików w "chmurze".
Niżej skopiowałem mój komentarza z jednego z portali, napisany pod artykułem na ten temat.

Widzę wielu tu jeszcze malkontentów, których ciężko będzie przekonać do korzystania z chmury. Dziwi mnie to tym bardziej, że mniej mi zostało do emerytury niż większość pracuje, a większość tu komentujących to młodzi ludzie, którzy powinni iść za postępem!
JA SOBIE NIE WYOBRAŻAM PRACY BEZ KORZYSTANIA Z CHMURY!
Mam trzy stanowiska pracy, trzy komputery - prace są powiązane. Obecnie nie wyobrażam sobie kopiowania kilka razy dziennie plików na pena, czy wożenia lapka! Tak loguję się do chmury (mam właśnie owe 25GB na Skydrive oraz 6 Gb na Dropboxie) i wiśta!
Co do bezpieczeństwa plików - ludzie, pomyślcie trochę, zanim coś napiszecie! Wiecie co by się działo, gdyby z np. Skydriva "wypłynął" choć jeden plik, jak to by się odbiło na M$?! ONI NIE MOGĄ SOBIE NA TO POZWOLIĆ! Poza tym, po kiego im miałyby być potrzebne moje pliki?! Myślę, że jednak dużo łatwiej dobrać się do zgubionego pendriva niż do moich plików w chmurze! Pamiętam czasy, gdy ludzie woleli nosić pieniądze w portfelu, bo włamią im się na konto bankowe i skradną! Sytuacja się powtarza!